Aleksandra Witkowska

Celestynowe odkrycie

Zapraszamy do lektury zwycięskiej pracy, w naszym konkursie „Story Cubes rozwija wyobraźnię”, Aleksandry Witkowskiej, maturzystki z III Liceum Ogólnokształcące im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie.

„Celestynowe odkrycie”

               B. było miasteczkiem położonym blisko morza i wysokich, stromych skał.  W każde lato zapełniało się niezliczoną ilością turystów, dlatego też mieszkańcy nie przywiązywali się do żadnej nowo napotkanej twarzy na dłużej.  Malownicze pola i ogromne sady, które z łatwością można było dostrzec ze skał, były niezwykłym atutem miasteczka. Turyści chętnie schodzili z wyznaczonych im szlaków tylko po to, żeby zrobić sobie zdjęcie z pasącymi się owcami czy na środku ścieżki pięknego sadu i wrzucić je na portale społecznościowe dodając naście niepotrzebnych hasztagów.                                                                                                                                           Celestyn zamierzał ten upalny sierpniowy dzień spędzić z dala od zgiełku niepożądanych turystów w rozbitym tipi w ogrodzie. Nie zamierzał ani na moment opuszczać terenu ogródka dziadka. Leżąc w kolorowym namiocie, rozmyślając o tym co zamierza robić jutro ,delektował się błogą ciszą i jabłkami z sadu. Nagle usłyszał dzwonek telefonu. Zaplanował każdy, nawet najmniejszy  szczegół swojego dnia, ale o wyłączeniu komórki zapomniał. Wstał niepocieszony i człapiąc do stołu po w dalszym ciągu dzwoniącą komórkę, przeklinał moment w którym tak daleko ją odłożył.                                                                                                                                                  -Halo?!- niezbyt uprzejmym tonem głosu Celestyn przywitał swojego rozmówcę -Nie, ja nigdzie dzisiaj nie idę…- czyżby ktoś chciał pokrzyżować mu plany?-… Tak, jestem niesamowicie zajęty. Cześć!- zakończył krótką nic nie znaczącą rozmowę ze swoim kuzynem.  Niesamowite jednak nie było zajęcie chłopca, a cień który coś rzucało na ścianę budynku.  Celestynowi chwilę zajęło zanim owy cień stał się dla niego dziwny, do niczego nie podobny. Wziął kij leżący nieopodal i pewnym siebie krokiem ruszył w stronę rogu budynku.                                                                                             -Mam cię!- krzyknął wyskakując zza rogu, chcąc przestraszyć potencjalnego intruza. Nikogo jednak nie zastał. Cień zniknął, więc i chłopak zrezygnowany wrócił do namiotu. Godziny mijał mu na czytaniu komiksów z ulubionymi superbohaterami i sam siebie zapewniał, że bawił się w swoim towarzystwie świetnie.                                                                                    – Bez żadnych turystów, tylko ja i Wy!- wiwatował przekładając kolejną stronę komiksu. Coś jednak nie dawało mu spokoju. Odnosił wrażenie, że ktoś go przez cały czas obserwuje. Wychylił głowę z tipi, aby się rozejrzeć, nikogo nie dostrzegł. Przeczucie jednak nigdy go jeszcze nie zawiodło, więc i teraz postanowił ulec i przekonać się na własne oczy czy aby na pewno nikt nie patrzy na niego zza drzew. Chłopiec wyszedł z namiotu i sprawnym okiem od razu zauważył znajomy mu już cień. Tym razem wcale nie znajdował się na rogu budynku lecz krył się właśnie pomiędzy drzewami. Powoli ruszył w jego kierunku licząc na to, że tym razem uda mu się kogoś przyłapać.  W miarę przybliżania się do drzew cień cofał się w ich głąb. Celestyn nie dawał za wygraną i coraz szybszym krokiem podążał za zagadkowym cieniem. Cień nie pozostawał mu dłużny- przyśpieszał. Celestyn zaczął biec. Nagle zorientował się, że jest już poza terenem ogrodu dziadka i nigdy wcześniej tam nie był. Zatrzymał się i rozejrzał gwałtownie za siebie w poszukiwaniu cienia. Cień stał tuż za nim.                                         Celestyn upadł na ziemię i przerażony przetoczył się pod drzewo. Zakrył twarz rękoma-nigdy nie przypuszczał, że będzie mu dane zobaczyć ducha. Poczuł w pewnym momencie, że ktoś siada obok niego. Powoli rozchylił palce i zobaczył obok siebie chłopca- najzwyczajniejszego chłopca.                                                                                                                            -Cześć! Przestraszyłem cię?- Celestyn dopiero teraz zauważył, że chłopiec ubrany był w wojskową pałatkę, a pod oczami miał barwy wojenne -Przyjechałem tu na wakacje. Jestem Zytek!- piegowaty chłopiec wyszczerzył przed nim białe zęby. Celestyn wypuścił powietrze z ust i odwzajemnił uśmiech. Nie zdawał sobie sprawy, że poznał właśnie swojego nowego najlepszego przyjaciela.

Tags: No tags

Comments are closed.